The xx- Blood Red Moon



















Kurtka- H&M
Bluza- Adidas
Spodnie- Bershka
Koszula- H&M
Buty- Wagabond
Plecak- Adidas
Okulary- Top Shop

Zdjęcia Aleksandra Szymczak 

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy- Barwa Siarkowa





Jakiś czas temu pokazywałam na snapchacie kosmetyki do twarzy, które otrzymałam w prezencie od Barwy Siarkowej i wzbudziły wśród Was spore zainteresowanie. Pytaliście mnie o  ich działanie i czy są godne polecenia. Wtedy stosowałam je niecałe 2 tygodnie i wspominałam Wam również, że używam ich wspólnie z chłopakiem. Ta informacja jest bardzo istotna, ponieważ mamy zupełnie inny rodzaj cery i inne spojrzenie na wszystkie kosmetyki. Ja mam cerę wrażliwą, alergiczną, z tendencją do przesuszania się. Wypryski pojawiają się jedynie po zastosowaniu nieodpowiednich kosmetyków, w innych przypadkach nie mam z tym problemu. Z kolei mój chłopak ma bardzo problematyczą cerę i od zawsze boryka się z niedoskonałościami. To on z naszej dwójki więcej czasu spędza w łazience, nakłada maseczki i używa znacznie więcej kosmetyków do twarzy ode mnie. Mimo to problemy nigdy nie znikają na zawsze, przez chwilę jest spokój, a za chwilę jakby za ten czas kiedy było ładnie następuje krostkowy atak. 
Śmiejemy się wspólnie, że ja chodzę na siłownię i wiecznie borykam się z problemami wagowymi (tutaj to akurat wina choroby ale przedrzeźniamy się dla żartów, lubimy sobie dokuczać), a on jest chudy jak patyk i może jeść co chce i jego waga wcale się nie zmienia. Z twarzą jest na odwrót on dba o nią jak nikt inny, przemywa kilka razy dziennie, kremuje, nakłada maski i nie przynosi to większych efektów, a nie robię nic i czasami nawet nie chce mi się kremu nawilżającego nałożyć i mam super cerę. To się nazywa sprawiedliwość :) 
Poniżej przedstawię jeszcze raz kosmetyki, których obecnie oboje używamy i napiszę, które lubimy :)




Żel siarkowy antybakteryjny, który upodobaliśmy sobie oboje. Świetnie pachnie, idealnie oczyszcza cerę i jest bardzo wydajny. Mam wrażenie, że odkąd go używamy nasze buźki są zdecydowanie mniej przetłuszczone, ale bez uczucia ściągania. 


Specjalistyczny tonik siarkowy i w tym przypadku to mój typ. Ze względu na rodzaj wykonywanej pracy można powiedzieć, że mam obsesję czystej skóry. Jak tylko wracam do domu od razu wpadam pod prysznic i zmywam, a przynajmniej się staram i nie zawsze to się udaje pofarbowane ręce, szyję, twarz, resztki powbijanych włosów.. i tak dalej. Uroki bycia fryzjerem, w pracy jestem w wiecznym ruchu, biegam i namacham się trochę więc również moja buzia się poci i wtedy sięgam po tonik, który daje mi poczucie czystej twarzy. Używam go jedynie wieczorem, a następnie używam nawilżającego kremu ale o tym później :) 





Serum siarkowe antybakteryjne- typ mojego chłopaka. Zmniejsza widoczne zmiany trądzikowe i pomaga w gojeniu się ranek. Do stosowania miejscowego. Producent zaleca stosować 1-2 razy dziennie na 20 min i spłukać wodą, natomiast mój chłopak nakłada sobie na noc i dopiero rano zmywa. 



Krem siarkowy antybakteryjny matujący- również typ mojego chłopaka :) On sobie go zarezerwował i niech ma :) Zdecydowanie ogranicza pracę gruczołów łojowych i przywraca równowagę w tłustej strefie T, redukuje przetłuszcanie skóry i wspomaga walkę z krostkami. Zauważyłam, że jego skóra mniej się błyszczy i jest dłużej świeża. 


Krem siarkowy długotrwale nawilżający należy do mnie :) Po pierwsze ma świetny, delikatny choć orzeźwiający zapach. Zdecydowanie cenię sobie lekkie nieprzytłaczające nuty, krzykliwe mocno owocowe i słodkie zapachy nie są dla mnie. Nie wiem jak cudowna musiałaby być dana rzecz, czy to perfumy, czy kosmetyki do twarzy, balsamy, czy płyny do płukania, ale jeśli zapach jest zbyt agresywny nie kupię ich, ponieważ wiem, że nie będę w stanie ich używać i wylądują w koszu. Polubiłam ten krem za zapach, ale również za nawilżenie. Dzięki niemu nie mam napiętej skóry i jest bardzo lekki. 




Mam nadzieję, że dzięki dokładnym opisom będziecie mogli dobrać odpowiedni produkt dla siebie. Jeśli nie jesteście pewni polecam wypróboć jako pierwszy żel do mycia twarzy, bądź tonik. 

Wszystkie produkty znajdziecie na stronie  BARWA SIARKOWA

A Wy czego obecnie używacie? I jakie są Wasze ulubione produkty do twarzy? A może macie jakieś rady dla mojego chłopaka?

Miłego dnia :*<3 p="">

Jeśli jeszcze nie widzieliście zapraszam na mój kanał na  youtube gdzie znajduje się nowy filmik :)




Andain- Much Too Much


Dzisiejsze zdjęcia nie obyły się bez stresu :) Po raz pierwszy w całym moim blogowaniu sesję wykonywała mi zupełnie obca osoba. Wcześniej zdjęciami zajmowała się moja siostra Marta, z czego byłam bardzo zadowolona, ale niestety ze względu na totalny brak czasowy nie byłam w stanie się z nią dłużej umawiać. Ostatnimy czasy zdjęcia wykonywał mój chłopak co było bardzo wygodne, jednak odbywało się głównie w niedzielę, czyli w jedynym dniu kiedy (o ile nie prowadzę szkolenia) możemy wspólnie spędzić czas i to nie w godzinach późno wieczornych. 
Długo zastanawiałam się nad podjęciem współpracy z osobą, która będzie odpowiedzialna w dużej mierze za posty na blogu i z tym myśleniem zeszło mi ponad pół roku :) Dużo, wiem... Zdecydowanie za dużo. I teraz kiedy miałam więcej wolnego czasu postanowiłam znaleźć fotografa, który będzie kontynuować pracę, którą wykonywałam wcześniej i który będzie w stanie wpasować się w klimat. 
Nie powiem obie byłyśmy zestresowane, ale efekt finalny mnie zadawala. Oczywiście liczę się z Waszą opinią i czekam na komentarze :) Może nie jestem tutaj wesoła jak wcześniej, ale tak to u mnie bywa, że nie potrafię otworzyć się przed kimś od razu, więc mam nadzieję że z każdym kolejnym razem będę się czuła coraz bardziej swobodnie jak to było przy mojej siostrze Marcie :) 

Dajcie koniecznie znać co sądzicie :) 












Płaszcz- Zara
Koszulka- Calvin Klein
Spodnie- Zara
Buty- Kenzo
Czapka- Adidas
Okulary- Chanel



Andain- You Once Told Me


Huuuraaaaa! Powróciłam do ćwiczeń :) Po dwóch miesiącach przerwy (zdrowie, a nie lenistwo) było nie lada wyzwaniem zebrać się i zasuwać. Takie przerwy nie sprzyjają na pewno kondycji, więc nie muszę chyba Wam mówić jak się dzisiaj czuję... Na treningu byłam wczoraj i już w trakcie wiedziałam, że jutro nie wstanę z łóżka. Mimo, że ćwiczenia nie były intensywne sprawiały mi trudność. Każdy przysiad, zresztą...! każde ćwiczenie było dla mnie wyzwaniem. Nie robiłam niczego nadzwyczajnego, moja trenerka chce mnie rozruszać i zaczęłyśmy "delikatnie" co i tak spowodowało, że dzisiaj mam takie zakwasy, że wstać z łóżka nie mogę. Każdy ruch sprawia mi trudność, więc mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała robić sobie już takiej przerwy. Mimo, że boli jutro zamierzam pójść zrobić cardio i nie dam się :) 

Jako, że dzisiaj jestem kaleką zrezygnowałam z zakupów na które miałam pójść, ale byłam za to na masażu, który ujędrnia ciało. Masaż zwykle bardzo mnie boli i nie należy do przyjemnych, nazywam go torturowaniem :) a dzisiaj był dla mnie nawet przyjemny? I to pewnie zasługa turbo zakwasów. 
Nie poszłam na zakupy, ponieważ nie byłabym w stanie podnosić nóg i rąk, żeby się przebierać, więc zajęłam się blogowymi sprawami :) Porobiłam zdjęcia na instagram i zdjęcia na bloga co sprawiło mi wielką radość, poza tym ugotowałam pyszny obiadek i czekam sobie aż mój chłopak wróci z pracy. Fajnie móc na chwilę zwolnić i odpocząć od pracy. Cokolwiek teraz nie robię i tak jestem szczęśliwa, cieszę się chwilą i odpoczywam :) 














Czapka- Adidas
Płaszcz- Bershka
Bluza- Calvin Klein
Spodnie H&M
Buty- COS

Years&Years - Border


Cześć :) Tak dawno mnie nie było tutaj, że nie wiem tak naprawdę co napisać i od czego zacząć.
Moje życie wywróciło się o 180 stopni. Zawsze dużo pracowałam to wiecie, ale ostatnio spadło na mnie zbyt dużo obowiązków. Praca pracą, ale doszły szkolenia i praca w tv, której nigdy tak naprawdę nie chciałam. Nie jestem typem człowieka który lubi błysk fleszy, kamery, sztywne rozmowy i usilne reklamowanie siebie. Moim największym celem życiowym było to aby nie być znaną z bycia znaną, lecz żeby osiągnąć coś konkretnego, dzięki czemu ludzie będą Cię doceniać :) Nigdy nie zależało mi na "sławie" zależało mi na tym by być uznawaną, za pracę którą wykonuję i na tym by robić ją najlepiej jak potrafię. Nie chciałam chodzić do programów śniadaniowych i opowiadać o trendach, czy czymkolwiek innym związanym z zawodem który wykonuję, mimo że takie propozycje padały dosyć często. Długo walczyłam ze sobą by wziąć udział w programie Mai i paradować przed kamerami i udawać, że ich tam wcale nie ma. Czułam się nieswojo i miałam świadomość, że robię coś od czego zawsze stroniłam i nie myślcie sobie, że powodem był mój strach albo zawstydzenie. Tu chodziło o zupełnie coś innego... Moja głowa i moje myślenie czasami jest nieco dziwne :) Mam w głowie pewne tezy których za żadne skarby nie chcę zmieniać. I tak na przykład traktuję pracę w tv. Pojawiają się tam różni fryzjerzy i różni ludzie, zdolni i mniej zdolni. Wszyscy mają takie parcie na szkło, że głowa mała, a ja? Ja się przyglądam i uśmiecham czasami pod nosem i wiecie co myślę? Co ja tutaj robię :)  Dla mnie to, co dzieje się na głowie mojej klientki jest istotą tego co tworzę i dlaczego to robię. Nie ma dla mnie znaczenia czy pracuję z osobą znaną, mniej znaną, czy po prostu zwykłą normalną osobą. Wszystkich traktuję równo i nie potrafię być miła na siłę i zagadywać, ponieważ zwykle pracuję w ciszy, maksymalnie poświęcając czas włosom. Wróćmy do programu.. Piersze razy były ciężkie, ale ideą programu jest pomoc innym więc to nie taka telewizja, że pleciesz na fotelu co ślina na język przyniesie, tylko pracujesz w konkretnym celu. Skupiłam się na swojej pracy, dawałam z siebie maxa, poznałam całą ekipę i po kilku razach czułam się na tyle swobodnie, że zapominałam o kamerach i o tym, że w ogóle coś tutaj kręcą. Mogłam być sobą, pracować jak chcę i nikt mnie w niczym nie ograniczał. Sama praca na planie nie należy do najłatwiejszych, ale widząc efekt końcowy można samemu sobie śmiało bić brawo :) Akurat w tym przypadku jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że mój udział w programie w tv nie był głupią, bezsensowną gadaniną, tylko czymś pożytecznym. Swoimi umiejętnościami mogłam zmienić wiele bohaterek i sprawić im radość. Tutaj oceniam to na wielki plus, mimo że naprawdę nocami nie spałam i biłam się z myślami, czy aby na pewno będę tam pasować.. i myślę, że pasowałam? Ale śniadaniówkom mówię stanowczo nie :) Sama praca z Mają była bardzo przyjemna, zaprzyjaźniłyśmy się i tworzyłyśmy świetne trio wraz z wizażystką Mai Zuzą, która jest najbardziej pozytywną i zabawną osobą na świecie. Często tak się śmiałyśmy, że nie byłam w stanie wejść na plan bo mnie brzuch bolał od śmiechu :)
To chyba tyle tej opowieści :) Często zadawaliście pytania o mój udział w programie, więc mam nadzieję, że wszystko tutaj zawarłam.

Teraz trochę o blogowaniu i moim życiu w internetach :)
Z racji tego, że zaniedbałam bloga i ograniczyłam kontakt z Wami nawet już na snapchacie postanowiłam zmniejszyć swoje godziny w pracy, by móc pogodzić i jedno i drugie :) Zaczęłam już od tego miesiąca i teraz mam urlop calusieńki tydzień, gdzie zamierzam wykonać zdjęcia na bloga i pobyć z Wami tak po prostu jak kiedyś. Dodatkowo zamierzam zagrywać coraz więcej filmików na mój kanał na yt i mam nadzieję, że Wam się będą podobać. W tym akurat jestem początkująca dosyć mocno, więc wszelkie Wasze wskazówki są mile widziane :) 

Jeśli ktoś nie widział najnowszego filmiku to zapraszam :) Klik tutaj :)












Kurtka- zabijcie mnie nie pamiętam i nie mam metki :((((((
Koszulka- Levi's
Spodnie- New Look
Buty- Wagabond
Okulary- Wildfox
Kapelusz- All Saints

A teraz zapraszam na snapchat i na pogadanki :)

Snapchat gaczorek :*